Przyjęło się, że wraz z nadejściem nowego roku przyglądamy się sukcesom i porażkom mijających miesięcy. To czas podsumowań, analiz, refleksji i przygotowania do „nowego startu”. Dzieje się to nie tylko na poziomie jednostki, ale również w firmach, które zamykają rok, oceniając zyski i straty. W tej machinie czasu kluczową rolę odgrywa także kapitalizm, który, produkując w nas praktycznie nieskończone potrzeby, korzysta z naszego poczucia braku i porażki, by sprzedać produkt lub usługę obiecującą zmianę dotychczasowego życia. Nawet jeśli to uproszczenie nie oddaje całej złożoności rzeczywistości, spoglądając choćby na zapełnione kalendarze i planery w sklepach, czujemy w sobie pewną dziwną powinność zmiany. Pytanie brzmi jednak: czy każda zmiana jest naprawdę potrzebna? Czego nie robić zaraz po Nowym Roku? Szukać nowej pracy… Jednym z noworocznych postanowień wpisywanych na „wish list” bywa niewątpliwie zmiana pracy. Zwykle postrzegamy ją jako najbardziej spektakularną zmianę - a przynajmniej tak lubimy ją sobie wyobrażać. Nowa praca, inne zarobki, nieznane środowisko… wszystko to może wywoływać sporą ekscytację, co samo w sobie nie jest złe, a wręcz bywa motywujące. Jak jednak nie dać się zwieść przekoloryzowanym obrazom przyszłego roku planowanego z rozmachem? Na początek warto zwrócić uwagę na to, co o zmianie pracy po Nowym Roku mówią badania rynku. Choć często powtarza się, że początek roku to idealny moment na zmianę pracy, dane pokazują, że styczeń nie zawsze sprzyja rekrutacjom. Owszem, część firm otwiera nowe procesy wraz z nowymi budżetami, jednak jednocześnie rynek zalewany jest kandydatami, dla których „nowa praca” stała się noworocznym postanowieniem. Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że zwiększona konkurencja w styczniu może paradoksalnie obniżać szanse kandydatów, szczególnie tych mniej przygotowanych. Co więcej, sezonowość rekrutacji różni się w zależności od branży, bo w wielu sektorach (np. edukacja, administracja, niektóre obszary IT) większa liczba ofert pojawia się dopiero wiosną lub jesienią. Badania rynku pracy wskazują też, że o skuteczności poszukiwań decyduje nie tyle data w kalendarzu, co strategia, dopasowanie do cyklu rekrutacyjnego i jakość aplikacji, a nie symboliczny „nowy początek” po 1 stycznia. Lepiej więc podejść do zmian z odpowiednim przygotowaniem i choćby zarysowaną strategią. Warto odpowiedzieć sobie na kilka kluczowych pytań: czy obecna praca jest na tyle przytłaczająca lub niesatysfakcjonująca, że jej zmiana wymaga szybkich decyzji, czy też mogę dać sobie na przykład miesiąc lub dwa na spokojne rozeznanie? Czy na mojej noworocznej liście nie ma czegoś bardziej priorytetowego niż zmiana pracy? Czy nowa ścieżka zawodowa zmieści się wśród innych postanowień i czy sama lista nie jest po prostu zbyt długa? Wreszcie warto też sprawdzić, czy zmiana, którą planujemy, wynika z wewnętrznych przekonań i realnych potrzeb, czy raczej z presji społecznej i noworocznej narracji o konieczności „nowego startu”. Stałość i równowaga kontra zmienność i elastyczność Pęd, rozwój i dostosowywanie się to bez wątpienia kluczowe cechy dynamicznego rynku pracy i współczesnego świata. Media i kultura często promują styl życia oparty na elastyczności, ciągłym uczeniu się (life-long learning) i permanentnym rozwoju, i choć takie podejście może pozytywnie wpływać na nasze kompetencje i samopoczucie, nie oznacza to, że każdy rodzaj zmiany jest automatycznie dobry. Badania psychologiczne pokazują, że nie wszystko w człowieku zmienia się łatwo, a wiele jego cech i zachowań przejawia znaczącą stabilność w czasie. Meta-analiza Anusic i Schimmack (2016) wykazała, że większość wiarygodnej wariancji w cechach osobowości wynika z czynników stabilnych (~83% wariancji), podczas gdy wpływ czynników zmiennych był znacznie mniejszy, choć nadal obecny, zwłaszcza w takich obszarach jak samoocena czy subiektywne dobrostan (well-being). To oznacza, że stałość i ciągłość psychologiczna także odgrywają ważną rolę w szczególności w dorosłości, kiedy bezpieczeństwo i przewidywalność sprzyjają formowaniu trwałych wzorców zachowań i poczucia tożsamości. Innymi słowy, rutyna i stałość nie muszą być postrzegane jako stagnacja - mogą być fundamentem stabilnej tożsamości i dobrego funkcjonowania, a ciągłe wychodzenie ze strefy komfortu bez refleksji może przynieść efekt odwrotny do oczekiwanego. Stabilność psychologiczna czasem chroni nas przed przeciążeniem i pomaga skutecznie budować nawyki, podczas gdy świadomie zaplanowane zmiany są bardziej realne i korzystne niż wymuszone noworocznymi postanowieniami. Oczywiście wychodzenie z własnych schematów i przyzwyczajeń może być również silnie rozwojowe i odświeżające, co pokazuje m.in. badanie opublikowane w Psychological Science przez Kaitlin Woolley i Ayelet Fishbach (2022). W przeprowadzonym eksperymencie studenci, którzy mieli celowo doprowadzać się do odczuwania dyskomfortu podczas ćwiczeń związanych z improwizacją, byli bardziej skłonni podejmować ryzyko, intensywniej się uczyć oraz dłużej utrzymywać wysiłek niż uczestnicy z grupy kontrolnej, działający w sposób standardowy. Wyniki te sugerują, że motywacja oparta na podejmowaniu ryzyka i doświadczaniu nowości może wzmacniać odwagę oraz gotowość do działania. Jednocześnie warto zestawić te wnioski z badaniami podkreślającymi znaczenie stabilności i ciągłości - to właśnie zachowanie równowagi między zmianą a stałością może prowadzić do bardziej uporządkowanego, a zarazem adaptacyjnego funkcjonowania. Czy postanowienia noworoczne działają? Nowy Rok sam w sobie nie gwarantuje trwałych zmian, a psychologia noworocznych postanowień pokazuje, jak łatwo zachwycić się nowym, a zarazem jak ulotny i krótkotrwały bywa ten zachwyt. Choć symboliczna data może podnieść naszą motywację, brak realistycznego planu i konkretnych kroków często prowadzi do porażki. Psychologia podkreśla, że prawdziwe zmiany wymagają systematycznego budowania nawyków i pracy krok po kroku. Warto przy tym pamiętać, że ciągłość i stagnacja mogą być równie wartościowe jak spektakularne postanowienia - brak zmiany nie musi oznaczać porażki.
Kolejną praktyką, która niejako wymusza na nas postanowienia, jest kultura, a szczególnie jej konsumpcyjna odsłona. Dzięki niej napędzamy się wzajemnie, aby osiągać jeszcze więcej. Tu warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie, czy to „więcej” nie oznacza np. kolejnego kursu, zestawu do ćwiczeń, duchowego wyjazdu na medytację czy robota kuchennego. Nawet jeśli wydaje nam się, że dana rzecz posłuży rozwojowi praktyki, krótkie, konkretne pytanie „Co ma mi ten zakup załatwić?” szybko sprowadza nas na ziemię. Bo bywa tak, że to, co chcemy kupić, wcale nie rozwiązuje problemu, który możemy rozwiązać znacznie taniej, jeśli mówimy o finansach, a znacznie trudniej, jeśli chodzi o emocje. A tymi problemami mogą być z pozoru proste sprawy, takie jak samotność, brak wsparcia w środowisku pracy czy trudne relacje z bliskimi.
Na Nowy Rok życzymy więc prawdziwych, mądrych postanowień, które pozwolą rozwijać się w odpowiednim dla Was tempie. Mamy nadzieję, że nadchodzący rok przyniesie Wam rzetelne treści, zmiany otwierające nową perspektywę oraz porządek, który pozwoli odpocząć i poczuć się jak u siebie!
Źródła: 1. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26619304/
2.https://cordis.europa.eu/article/id/455755-new-year-new-you-the-science-of-reaching-goals/pl? 3.https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/aktualnosci/369947,nie-ma-sensu-czekac-na-nowy-rok
4. https://news.cornell.edu/stories/2022/03/leaving-your-comfort-zone-inspires-motivation-growth?





