W tradycji chińskiej, zarówno w medycynie, jak i w filozofiach cykliczności natury, „nowy początek” nie przypada na 1 stycznia, lecz wiąże się z przejściem ku wiośnie, gdy w przyrodzie zaczyna narastać nowa energia życia. Według tych, którym bliższy jest porządek pór roku, “odrodzenie” i nowy start powinniśmy przeżywać, zgodnie z rytmem przyrody, wraz z początkiem wiosny. I trudno się nie zgodzić z tym, że chyba dla każdego z nas, jeśli spojrzymy na to kiedy nasze otoczenie “budzi się do życia”, ma to sporo sensu.Tymczasem nieubłagany porządek kalendarza gregoriańskiego przywołuje nas do noworocznych postanowień wraz z 1 stycznia, choć przez wieki w Europie, szczególnie w krajach chrześcijańskich, bywał liczony od 25 marca, wraz z symbolicznym początkiem wiosny.
Jednak abstrahując od tradycji społecznych i przekonań: czy faktycznie w styczniu nasz spadek energii jest uzasadniony? Choć nauki medyczne nie wyróżniają January syndrome jako zaburzenia, choroby czy innej diagnozy klinicznej, w naukach społecznych termin ten opisuje zespół zjawisk związanych z przemęczeniem, wypaleniem, obniżonym poziomem energii i brakiem motywacji. Trzeba przyznać, że to dość przygnębiający opis sytuacji, zwłaszcza gdy w mediach promowana jest produktywność i stawianie sobie ambitnych celów na kolejny rok. Czy jednak warto przejmować się kolejnym pojęciem, które wprawdzie obejmuje część noworocznych zjawisk społeczno-psychologicznych, ale niekoniecznie musi nas dotyczyć?
Mniej światła, więcej zmęczenia
Chociaż po 22 grudnia dzień zaczyna się wydłużać, mamy już za sobą cztery miesiące krótkiego dnia i długiej nocy. Oznacza to, że w styczniowy nowy rok wchodzimy z bagażem zmęczenia spowodowanego niedoborem światła. Widać to choćby w wynikach badań krwi; w większości krajów naszego obszaru geograficznego zaleca się sezonową suplementację witaminy D z powodu jej niedoboru.
Jak podaje strona Alab.pl:
Badania wskazują, że 80–90% populacji Europejczyków, uznawanych za zdrowych, boryka się z niedoborem witaminy D, określanym jako stężenie niższe niż 30 ng/ml we krwi. Aż 60–70% osób ma deficyt wymagający leczenia, czyli poziom niższy niż 20 ng/ml. Światło nie wpływa jedynie na nasz nastrój i poziom witaminy D; kształtuje również nasze nawyki społeczne i sposoby spędzania czasu wolnego. Południowe kraje Europy często kojarzymy z gwarem rozmów przy ulicznych stolikach kawiarni, niezależnie od wieku czy statusu materialnego. Kultura południowa opiera się na byciu razem: przy kawie, na placach, ławkach, w parkach i na plażach. Dostępność światła sprzyja wychodzeniu z domu i osadzaniu życia społecznego w przestrzeni zewnętrznej. Nawet jeśli rozmowy odbywają się w cieniu parasoli, to właśnie długotrwałe przyzwyczajenie do tego, że „zewnętrze” jest miejscem życia rodzinnego, towarzyskiego i zawodowego, determinuje lokalne wzorce społeczne. Ulica, plac czy park przez większą część roku pozostają tam przestrzeniami intensywnej obecności ludzi. Nawet zimą światła jest tam więcej, a ludzie, z przyzwyczajenia i zamiłowania do spotkań w przestrzeni publicznej, nadal gromadzą się w ogródkach kawiarni. Porównując kultury ukształtowane w tak odmiennych warunkach klimatycznych, można zauważyć, jak różnie traktujemy nie tylko pory roku, lecz także społeczne formy spędzania czasu.
W Polsce i krajach o podobnym klimacie zima częściej oznacza wycofanie się do przestrzeni prywatnej, mniejszą liczbę interakcji społecznych i przeniesienie aktywności do zamkniętych środowisk – domu czy biura. To właśnie biuro, a nie plac czy kawiarniany ogródek, staje się w tym okresie główną przestrzenią kontaktów międzyludzkich.
Tezę o wpływie światła na nasze zachowania społeczne potwierdza nauka. Badanie z Journal of Psychiatric Research z 2006 roku pokazuje, że ekspozycja na jasne światło wiąże się z bardziej ugodnym zachowaniem i lepszym nastrojem w interakcjach społecznych. Osoby w jasnym świetle były mniej konfliktowe i bardziej prospołeczne Zimowe, smogowe powietrze a nasz dobrostan
W Polsce od lat toczy się dyskusja wokół jakości powietrza, które należy do najgorszych w Europie, obok takich krajów jak Serbia, Macedonia Północna czy Bośnia i Hercegowina. Internetowe spory wokół wymiany tzw. „kopciuchów”, a także ograniczeń wjazdu starych samochodów do centrów miast sprawiły, że temat stał się silnie upolityczniony i społecznie polaryzujący. Brakuje w nim często merytorycznej debaty oraz stanowczych działań ze strony polityków i instytucji państwowych, w szczególności Ministerstwa Środowiska. Jak podaje portal Airly, powołując się na dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego, aż 70% ciepła w Polsce pochodzi z indywidualnych instalacji grzewczych. Spalamy również około 87% węgla wykorzystywanego do ogrzewania w całej Europie.
W styczniu 2026 roku ponownie mierzymy się z jednym z najgorszych stanów jakości powietrza. Polski Alarm Smogowy alarmuje, że program Czyste Powietrze, który miał wspierać termomodernizację domów oraz wymianę przestarzałych pieców, w praktyce działa zbyt wolno lub nieefektywnie. Tymczasem smog ma realny wpływ na nasze zdrowie - zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Jak czytamy w pracy Smog zagrożeniem bezpieczeństwa zdrowotnego w Polsce Michaliny Treder, skutki zanieczyszczenia powietrza są odczuwalne na całym świecie. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że czynniki środowiskowe odpowiadają za 15–20% wszystkich zgonów w 53 państwach europejskich. Z kolei według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) do 2050 roku zanieczyszczenie powietrza w miastach może stać się główną środowiskową przyczyną umieralności na świecie.
Kropką nad i polskiej sytuacji smogowej są ostatnie doniesienia o Krakowie, który uzyskał niechlubny tytuł miasta o najgorszej jakości powietrza w Polsce. W ostatnich rankingach miasto uplasowało się w czołówce, a przez pewien czas zajmowało nawet pierwsze miejsce w zestawieniach najbardziej zanieczyszczonych miast.
Sezonowa “depresja”
A właściwie sezonowe zaburzenia afektywne (SAD), które stanowią podtyp ciężkiej depresji o przebiegu sezonowym. Trwają one zwykle przez miesiące jesienno-zimowe i ustępują wraz z nadejściem wiosny. Według badań cierpi na nie około 5% populacji Stanów Zjednoczonych, przy czym kobiety są na nie narażone nawet czterokrotnie częściej niż mężczyźni. Zaburzenia te mogą występować w każdym wieku, jednak najczęściej pojawiają się między 18. a 30. rokiem życia. Do objawów należą nie tylko długotrwałe uczucie przygnębienia, lecz także obniżony apetyt, spadek libido, problemy z koncentracją oraz nadmierna senność.
Naukowcy z Cornell University in Ithaca w Nowym Jorku analizujący wpływ pogody i długości dnia na aktywność oraz nastrój wskazują jednak, że nawet osoby, które nie spełniają kryteriów diagnostycznych sezonowych zaburzeń afektywnych, doświadczają wyraźnego „spadku” energii i nastroju w okresie krótkich, zimowych dni.
Podsumowanie
Z pewnością do trudnych aspektów zimowych, a właściwie styczniowych dni, moglibyśmy dodać wiele kwestii: odreagowywanie okresu świątecznego, „odchorowywanie” intensywnego zakończenia roku w pracy, przygnębienie mijającym rokiem czy presję noworocznych postanowień. Jednak przyglądając się bardziej uchwytnym, mierzalnym czynnikom - takim jak wpływ światła na zdrowie i zachowania społeczne, a także konsekwencje zanieczyszczonego smogiem powietrza - widać, że choć termin January syndrome może brzmieć jak chwytliwy nagłówek, zawiera w sobie pewne elementy prawdy.
Warto pamiętać, że media i prasa chętnie podejmują tematy budzące niepokój. Dlatego dobrze jest uspokoić się świadomością, że nie wszystko, co obejmuje parasolowe pojęcie (zwłaszcza gdy używa quasi-medycznego słowa „syndrom”) stanowi diagnozę. Pod tym szerokim, nienaukowo zdefiniowanym hasłem kryją się jednak realne czynniki, którym warto się przyjrzeć i zadać sobie kilka pytań.
- Czy zbyt łatwo wpadamy w pułapkę „noworocznych celów”? A może przeciwnie - ich wyznaczanie nas motywuje i nadaje sens temu, co robimy?
- Jak wygląda jakość powietrza w naszej okolicy i czy możemy o nią zawalczyć? Kto ma wpływ na sytuację środowiskową i jakie działania są w naszym zasięgu? Czy dostrzegamy u siebie skutki złej jakości powietrza; zdrowotne, ale też te związane z ograniczeniem przebywania na zewnątrz?
- Co robimy zimą? Czy nasz czas wypełnia głównie praca i wieczorne oglądanie seriali, czy staramy się organizować aktywności, które przybliżają nas do znajomych i rodziny?
- A jeśli zima rzeczywiście jest dla nas trudniejszym okresem pod względem odporności psychicznej? Czy rozważamy konsultację ze specjalistą?
Zanim więc wpadniemy w pułapkę przyciągających nagłówków, warto rozłożyć je na części i zastanowić się, które „ziarno” prawdy nas dotyczy, i co możemy z nim zrobić.
Źródła:
- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17275841/
- https://www.alab.pl/witamina-d/niedobor?srsltid=AfmBOorxEUeWU_lkN3UqSzYEQeBv432aAmbLBsPYHfewWwumsPZ5gKY2
- https://www.bbc.com/future/article/20240103-how-the-dark-days-of-january-shape-your-mood-intelligence-and-sex-drive#
- https://health.ucdavis.edu/blog/cultivating-health/seasonal-affective-disorder-winter-blues-and-self-care-tips-to-get-ahead-of-symptoms/2023/11
- https://smoglab.pl/smog-nad-polska-pas-brakuje-reakcji-rzadu-na-sytuacje-kryzysowa/
- https://smoglab.pl/smog-nad-polska-pas-brakuje-reakcji-rzadu-na-sytuacje-kryzysowa/





